Norwegowie nie lubią Szwedów i szczycą się tym, że w niczym nie są od nich zależni. Od pewnego czasu chcą oni wymóc na Szwecji, żeby posłowie, wysyłani do wszystkich krajów zagranicznych, czyli konsulowie, załatwiający sprawy zagraniczne obojga królestw, byli odtąd wysyłani nie tylko ze Szwecji, jak to się dzieje dotychczas, ale także i z Norwegii. Król i Szwedzi nie chcą się na to zgodzić i czas dopiero pokaże, jak się ten spór skończy.

Parlament włościański w Norwegii doskonale rozumie potrzeby kraju, nie skąpiąc grosza, gdy chodzi o dobro ogólne; świadczy o tym najlepiej to, iż najwięcej pieniędzy ze skarbu krajowego idzie na zakładanie szkół i Kudowę kolei żelaznych, chociaż te ostatnie bardzo tu drogo kosztują, gdyż muszą być prawie zawsze przeprowadzane przez góry. Gdy pewien podróżnik polski zapytał norweskiego włościanina, dlaczego oni obciążają się coraz nowymi podatkami na budowę kolej i żelaznych, ten mu tak odpowiedział:

– Gdybyśmy rachowali na wielkie i prędkie zyski, to robilibyśmy źle; ale koleje – to jak ta nasza ziemia kamienista: my wykosztujemy się naprzód, ale ona nam to później z procentem odpłaci .