Kobiety biorą się do dzieła żwawo: nożem podrzynają rybie gardziel; osobnym ku temu haczykiem wyciągają jej trzewia i rzucają ją do beczki, a tak są biegłe w tej czynności, iż oprawiają na dzień po kilka tysięcy śledzi. Inni robotnicy odstawiają natychmiast napełnione beczki na miejsce solenia, tam je wypróżniają i pakują śledzie w inne beczki, w których zalewają je roztworem soli; po czym beczki te zabijają i odsyłają, gotowe do handlu wywozu.

Jaki dochód przynoszą śledzie Norwegii, a w szczególności miastu Bergen, wnosić z tego, iż w ostatnich czasach z samego wywożono rocznie do 300 tysięcy beczek, czyli około 800 milionów funtów śledzi! Na tym handlu zyskuje cała ludność: właściciele lasów, dostarczający drzewa na beczki; chłopi, co je zwożą; bednarze, co je robią; stare kobiety i dzieci, które oprawiają śledzie; robotnicy, którzy je znoszą i zwożą; inni znów, co je pakują i solą, a wreszcie rybacy, którzy je łowią.