Szwecją – jak powiedzieliśmy – zajmuje wschodnią część półwyspu Skandynawskiego, to jest wschodnie stoki gór Skandynawskich, łagodnie pochylone ku morzu Bałtyckiemu.

Kraj ten, na zachodzie górzysty, ku wschodowi przechodzi w płaskowzgórza, czyli wysokie równiny, poprzedzielane głębokimi jeziorami lub dolinami. Twarda skała, zwana granitem, wszędzie napotykana w Norwegii, i tu spoczywa zaraz pod cienką warstwą ziemi urodzajnej. Rodiny nie zapuszczają nawet głęboko korzeni, tak, że burze wyrywają nieraz z korzeniami duże sosny, jodły lub inne drzewa. Nie tylko wgłębi ziemi, ale i na powierzchni, znajdują się po całym kraju rozrzucone wielkie bryły kamienne, sterczące nieraz wpośród pól pięknie uprawnych, nie mówiąc już o licznych kamieniach różnej wielkości, zalegających często znaczne obszary. Wprawdzie i u nas w Płockiem lub na Podlasiu spotykają się liczne kamienie polne, a nawet olbrzymie głazy granitowe, ale jest ich znacznie mniej, niż w Szwecji.

Wszystkie prawie wody bieżące, które widzieliśmy jako wąskie strumyki i górskie potoki, spływające z gór w Norwegii, łączą się tu w znaczne rzeki, wpadające do morza Bałtyckiego. Jeszcze częściej też, niż w Norwegii, napotyka się w Szwecji większe i mniejsze jeziora. Podróżujący po tym kraju cudzoziemiec nie może z początku wydziwić się obfitości wody, rozlanej na dużych przestrzeniach, nie może zmiarkować, gdzie kończy się jedno jezioro, a gdzie się drugie zaczyna, czy znajduje się on na wyspie, czy też na stałym lądzie.

Rozumie się, że grunt, składający się z granitów i innych skał, nie może być urodzajnym. To też tylko południowa część Szwecji, bardziej nizinna, posiada rozległe pola i łąki, lasy liściaste i piękne ogrody, gdzie dojrzewają niekiedy nawet brzoskwinie, morele i wino.

Północna część Szwecji, przeważnie skalista, jest prawdziwą krainą zimna, śniegu, drzew iglastych i dzikich zwierząt, jest zamieszkałą przez ludność odmienną od Szwedów, mianowicie przez fińskie plemię Lapończyków, to też o tej części opowiemy ww wpisach osobnych.

Wzdłuż całego wschodniego wybrzeża Szwecji ciągną się szeregi należących do niej wysp i wysepek, które tym się różnią od norweskich szker, że są nizinne, pokryte bujną zielonością i mają urodzajną glebę.

Z wysp szwedzkich najważniejszymi są: Gotland i Eland. Z nich Gotland zbudowaną jest przeważnie z pokładów kredy. Wyspa ta niegdyś była podobno zamieszkałą przez Słowian, których grobowce, oręż, starodawne pieniądze i ozdoby, a także napisy na skałach, dotąd znajdują się rozrzucone po całej wyspie, Przed wiekami Gotland czyli „Boża ziemia”, przezwana „Królową Bałtyku”, była niby wielką oberżą, w której zatrzymywali się kupcy różnych narodów.

Niegdyś cała Szwecja pokrytą była olbrzymimi lasami, a i dziś zajmują tam one daleko więcej przestrzeni, niż w Norwegii. Na południu tylko bardzo już je przerzedzono.

Pięknym jest widok takiego pierwotnego lasu północnego!

U góry wznoszą się potężne konary wysokich jodeł, sosen i brzóz, wpośród których, niby zwaliska starożytnych zamków, sterczą nagie skały, a niżej krzewy jałowcu i dzikiej maliny oplatają ostre kamienie, wyzierające gdzieniegdzie z pośród zieleni. Czasem skała wygląda niby mały pagórek, najpiękniejszym mchem obrośnięty, u stóp którego ścielą się trawy, paprocie, czerwone borówki i czarne jagody. Tu i owdzie wiją się gzygzakiem wąziutkie ścieżki, przez bydło wydeptane.

Niegdyś przechodziły tędy wilki, dziki, rysie, niedźwiedzie, jelenie i łosie, ale dziś zwierzęta drapieżne stają się coraz rzadszymi, gdyż wyznaczono nagrodę pieniężną za ich wytępienie. Jeszcze przed trzydziestu kilku laty w samej Szwecji zabito w ciągu czterech lat 618 sztuk niedźwiedzi, 865 wilków i 873 rysie.

Często wśród gęstwiny leśnej szara wiewiórka przeleci z gałęzi na gałąź, zając, zimą zupełnie biały, jak śnieżna kula, przemknie wśród zarośli, lub jastrząb wysoko zaszybuje ciężkimi skrzydłami.

Zresztą wszędzie panuje uroczysta cisza.

Lustrzana powierzchnia jezior, otoczona wiankiem drzew, odbija niebo i przesuwające się po niem obłoki. Na wybrzeżach pomiędzy trzciną i tatarakiem łopoczą skrzydłami dzikie kaczki lub zrywają się stada czajek. Czasem piękny łabędź, z długą, śnieżnej białości, szyją, spokojnie przepłynie jezioro, a na brzegu kołysze się uwiązana łódka, zostawiona dla przewożenia siana z drugiego brzegu. Wróbli, jaskółek, skowronków, pliszek i innych, u nas licznie znajdujących się, ptaków jest w Szwecji bardzo mało. Zauważono jednak, że im więcej przybywa ziemi uprawnej i rozwija się rolnictwo, tein więcej rozmnaża się ptactwa, czerpiącego główne pożywienie z ziarn lub robaczków gnieżdżących się w roli.

Żeby taką puszczę wytrzebić, oczyścić i zamienić w rolę uprawną, mieszkańcy tutaj używają następującego sposobu:

Najpierw zrabują większe drzewa, potem zdrapują ze skał ściśle do nich przylegające korzenie, mchy i liście, gromadzą to wszystko w stosy i podpalają. Tym sposobem powstaje urodzajny popiół, który doskonale użyźnia glebę. Czasem nieostrożnie podsycony ogień zajmie większe drzewa i powstaje z tego straszny pożar lasu. Szwedzi jednak nie bardzo się tym martwią i pozwalają nieraz spłonąć ogromnym przestrzeniom.

Po pożarze rola, pokryta użyźniającym popiołem, czerni się jeszcze osmolonymi bryłami kamieni, na które niema innej rady, tylko trzeba je rozsadzić prochem. To też na takiem spalenisku co chwila rozlega się huk prochu, rozsadzającego skały, a łoskot spadających kamieni napełnia powietrze.

Potem dopiero rolnik zabiera się do ciężkiej pracy oczyszczenia ziemi z odłamków kamieni.

Każdą piędź ziemi rolnej zdobywano tu takim krwawym trudem i znojem; nie można się też dziwić, że do dnia dzisiejszego dwa razy więcej jest w Szwecji lasów, niż uprawnej roli. I tu jednak lasy przerzedzają się z nadzwyczajną szybkością. Na Gotlandzie wytrzebiono je już doszczętnie, tak że musiano wydać prawo, zabraniające bezmyślnego niszczenia tego bogactwa kraju. Obliczono, że szwed, jako mieszkaniec kraju zimnego, zużywa pięć razy tyle drzewa, co na przykład francuz, tymczasem lasy rosną w Szwecji pięć razy powolniej, niż we Francji. Przy tym Szwecja nie posiada węgla kamiennego, który by jej z czasem mógł zastąpić brak drzewa.