Zaczniemy nasze opowiadanie od Norwegii. Jak widać na mapie, Norwegia obejmuje długi, a wąski pas zachodni półwyspu Skandynawskiego. Kraj ten, liczący 5700 mil kwadratowych

powierzchni, a więc przeszło dwa razy większy od naszych 10 gubernii, bardzo słabo jest zaludniony: jest tam bowiem zaledwo 2 miliony mieszkańców, to jest pięć razy mniej, niż u nas.

Norwegia jest krajem górzystym. Wierzchołki jej licznych gór, pokrytych śniegiem, nikną w obłokach, a podstawy kąpią się w falach morza.

Lasy sosnowe, jodłowe, lub brzozowe pokrywają stoki gór. Pomiędzy skałami widnieje gdzieniegdzie dolina, usiana mnóstwem kamieni, oderwanych z górskich szczytów. Po tych kamieniach z szumem i łoskotem spływają w wielkiej obfitości bystre, lecz krótkie, potoki, a z nich powstają rzeki, rozlewające się nieraz w duże jeziora.

Tę szczególną postać kraju Norwegowie tłumaczą w następujący sposób w jednej ze swoich sag, to jest starodawnych baśni ludowych:

— „Wielki Odyn, ukończywszy dzieło stworzenia świata,. zamyślił się głęboko, gdy nagle olbrzymiej wielkości ciało spadło z wysokości w bezdeń morską… To czart cisnął w ocean skałę ogromną, żeby zepsuć pracę Odyna. Ziemia pod tym ciężarem zadrżała, pochyliła się i groziła upadkiem. Wówczas Odyn przytrzymał ją jedną ręką, a drugą tak zagroził złemu duchowi, że ten uciekł, wyjąc przeraźliwie. Ale ogromna skała, rzucona przez czarta, wznosiła się nad falą morską — wysoka, czarna, niby z ognia tylko co wydobyta. Od jej śpiczastych, dzikich szczytów coraz odrywały się olbrzymie bryły i także sterczały nad wodą, lub napełniały morze niezliczoną ilością podwodnych kamieni.