Dopiero za powrotem do domu twarz rybaka rozjaśnia się, gdy dojrzy zdała na łagodnej pochyłości kawałek pola, uprawiony z nadzwyczajną, pracą, a wyżej przyczepioną do skały chatkę, podobną do gniazda dzikiego ptaka. To jego pole, jego chata, której nie oddałby za żadne pałace! U brzegu łódź uwiązuje, a sam pnie się zręcznie po stromej skale, błogosławiąc niebo, że mu za pogody wrócić dozwoliło.

Bo też straszne i niebezpieczne są burze na fiordach! Wiatr, dostawszy się raz w te wąskie korytarze, dmie, świszczę i ryczy, spokojne zazwyczaj wody fiordów zbija w wielkie bałwany i miota niemi, rzucając je o skały. Ciężkie, nisko zawieszone chmury, gromadzą się coraz gęściej i za chwilę burza wybucha z wściekłością. Obłoki łączą się z bałwanami morskimi, tworząc olbrzymie lejkowate trąby. Piorun pada za piorunem, a odbity odgłos grzmotu skała przesyła skale, napełniając powietrze nieustannym hukiem.

Wzdłuż całego wybrzeża Norwegii kryją się pod wodą lub wznoszą się nad powierzchnią morza skały, zwane szkerami.