Gospodarstwo rolne w Szwecji jest dziś wzorowo urządzone. Doskonale obmyślany plodozmian, nawożenie roli i zastosowanie wybornych maszyn rolniczych podniosło znakomicie wydajność ziarna, a karczowanie lasów, osuszanie moczarów i innych pustką dotychczas stojących obszarów, sprawia, że ilość ziemi uprawnej ogromnie zwiększa się w tym kraju. Podczas gdy w zeszłym stuleciu brakowało zboża do wyżywienia ludności i musiano je sprowadzać z innych krajów, dziś ilość jego jest wystarczającą nie tylko dla wyżywienia ludzi i bydła, ale nawet do pędzenia spirytusu. Przy tym, chociaż ludność w Szwecji przez ten czas podwoiła się, wywożą jeszcze sporo owsa i jęczmienia, sprowadzając natomiast żyto i pszenicę, które gorzej się tu udają.

Obecnie piąta część całej Szwecji przedstawia pięknie uprawne pola, a z 4 i pół miliona mieszkańców 3 miliony zajmują się rolnictwem. Przyczynia się do tego ziemia, z łatwością dająca się uprawiać, a także i to, że w Szwecji wyrabiają na miejscu doskonałe maszyny rolnicze.

Każde pole jest tu otoczone niby wałem kamiennym, który oddziela je od sąsiadów, zabezpieczając od pasącego się po ugorach bydła i innych szkodników. Wszystkie te kamienie zostały pracowicie jeden po drugim wyjęte z roli i ułożone własną ręką gospodarza.

Szwedzi utrzymują, że z czasem więcej zysku niż wywóz ziarna, powinna im przynieść sprzedaż bydła, masła, serów, jaj, które to produkty i dziś wywożą do Anglii w wielkiej ilości. Bydło szwedzkie odznacza się wielką wytrwałością na niewygody i niewybrednością w jedzeniu. Krowy ich niewielkie, często bezrogie żywią się w braku lepszej paszy liśćmi drzew, a w nadmorskich okolicach odpadkami ryb. Kucyki szwedzkie, żywione tylko trawą, są silniejsze, niż nasze konie włościańskie.

Każda prawie wieś szwedzka ma o kilkanaście czasem mil od niej oddalone wygony, na które od wczesnej wiosny dziewczęta i młodzi parobcy wypędzają bydło na paszę. Z początku pasą je bliżej domu, a pierwszy dzień, w którym wypędzają bydło, jest uroczyście obchodzonym świętem. W przeddzień jeszcze wyruszenia z bydłem na wygony, wieczorem rozpalają ognie po polach i całą noc parobcy konno przebiegają lasy, to strzelając, to hukając na rogach myśliwskich, ażeby w ten sposób odstraszyć dzikie zwierzęta od bydła. Rogi krów ubierają kwiatami, na szyje zawiązują dzwonki i nadają imiona tym, które nie miały jeszcze żadnej nazwy. A wymyślają tu dziwne imiona, na przykład: Majowa różyczka, Śnieżynka, Boża krówka, Miluchna i tym podobne.Każdy pastuch musi dnia tego wystrugać sobie piękny kij z drzewa jesionowego, a dziewczęta na wrotach wieszają równianki z kwiatów. Wracający na południe pastusi przywiązują, te wianki do kijów i niosą je wysoko, z przystrojonym bydłem obchodzą całą wieś, a potem udają się wszyscy do obór i tam zjadają świąteczny obiad. Bydłu też dnia tego zadają najlepsze jedzenie.

Latem na dalekich wygonach tak samo, jak w Norwegii na stokach gór, rozlegają się wesołe śmiechy i śpiewy. Spotyka się też tutaj nędznie uklecone szałasy, i statków sporo, i naczyń dużo do wyrabiania sera i masła. Co chwila dziewczęta przywołują się nawzajem głośnym hukaniem, które ma odstraszać wilki; nieraz dziewczęta szwedzkie z kijami tylko nacierają na wilka i z paszczy prawie wyrywają mu zdobycz.

Wygony takie najczęściej są własnością całej wsi lub gminy.

W Szwecji, zarówno jak w Norwegii, właścicielami są najczęściej parowłókowi lub kilkonastomorgowi gospodarze, których odosobnione, na czerwono malowane zagrody, na tle sosnowych lasów i obszernych pól wyglądają, niby olbrzymie makówki, rozrzucone po kraju. Domy zwykle są wysokie i widne, często piętrowe, z dużymi, białą farbą dokoła pomalowanymi oknami.

Przy domu znajduje się wszędzie ogródek warzywny, drzew tylko nigdy prawie blisko domu się nie spotyka, gdyż owoce rzadko tu dojrzewają, a przy tym szwed lubi słońce i miejsca odkryte, nie potrzebuje więc cienia , którego aż nadto ma w swych ogromnych lasach. Często za to przed domem rozpościerają się duże jeziora.

Pokój gościnny bywa zwykle ozdobiony półką z książkami i głośno bijącym zegarem. Piece budują duże, wysunięte na pokój. Spotykają się też kominy, przy których wieczorami zasiada cała rodzina: kobiety najczęściej przy warsztatach tkackich, a mężczyźni zajęci jakimś rzemiosłem.  W śpiżarniach przechowują sery, mięso suszone lub solone, gdyż wieśniacy w Szwecji nie jadają świeżego mięsa. U pułapu wiszą ogromne wianki chleba, wypiekanego tak samo, jak w Norwegii, najczęściej jednak z mąki żytniej, co sprawia, że jest on pożywniejszy, niż norweski. W ogóle, nawet biedacy w Szwecji żywią się daleko lepiej, niż wyrobnicy np. we Włoszech i innych południowych krajach Europy. a napój służy im najczęściej kawa, a trunkiem jest wódka, pędzona z kartofli.