Patrząc na Rjukan, doznajemy dziwnego uczucia przed tą olbrzymią siłą, której nic powstrzymać, nic osłabić nie jest w stanie. Jak zaklęci, wpatrujemy się w przeciwległy wierzchołek góry, jakby rozkrajanej na dwie połowy, skąd, hucząc i pieniąc się pędzi woda i, nie znalazłszy dalej łożyska, rzuca się z wściekłością na dół. A pędzi tak szybko, a rzuca się z taką siłą i wyje tak przeraźliwie, że mówić do siebie niepodobna, bo szum wody zagłusza nasze głosy. Wody Rjukanu, spadłszy na ziemię, unoszą się znowu jako para wodna do góry, powstając z przepaści, niby z jakiegoś niewidzialnego, olbrzymiego kotła gotującej się wody. Dlatego Lapończycy nazywają go „dymiącym się wodospadem”.

Wielka ilość wód bieżących w Norwegii pochodzi stąd, że góry tego kraju mają najczęściej na swych szczytach mniej lub więcej wgłębione kotliny. Przez większą, część roku kotliny te są przepełnione śniegiem, latem zaś padają tu ulewne deszcze. Wówczas nagromadzona w nich woda spływa na dół wąskimi szczelinami, tworząc w dolinach mnóstwo strumyków i rzek.

W ogóle zaś, wielką ilość wód słodkich w Norwegii i całej Skandynawii należy przypisać temu, że grunt jest tam nieprzepuszczalny, to jest z wielką trudnością wsiąka w siebie wodę; z tego powodu spotyka się jej więcej na powierzchni, niż w innych krajach. Rozległe lasy też przyczyniają się niemało do utrzymania wilgoci w tych stronach. Widzimy tutaj lasy dębowe, bukowe; na południu rośnie olcha, najwięcej wszakże jest sosen, jodeł i brzóz.