Wzorowy porządek i czystość wyziera z każdego ką+a mieszkania i gospodarstwa tak szwedzkich, jak i norweskich wieśniaków. Do utrzymania czystości ciała przyczynia się głównie znajdująca się w każdej zagrodzie łaźnia parowa. Wieczorem co sobotę, zbierają się tu starzy, młodzi i dzieci, prażą się parą i myją, oblewając zimną wodą, a potem smagając się miotłami brzozowymi dla rozgrzania i zaczerwienienia ciała. Takie obmywanie jest bardzo zdrowe, a rozpowszechnione w całej Szwecji i Norwegii.

Oprócz gospodarstw włościańskich, znajdują się wielkie majątki szlacheckie nieraz z pięknymi pałacami. Chociaż bowiem w Szwecji nie było nigdy poddaństwa, ale w 16-m wieku królowie szwedzcy poczęli darowywać duże przestrzenie ziemi rządowej różnym panom, którym nadawali tytuły hrabiów, baronów, i kazali im zbierać od włościan podatki i oddawać je rządowi. Stąd przyszło do nadużyć, ucisku włościan, a wzmożenia się szlachty, której i dziś jest sporo w Szwecji, chociaż znacznie mniej, niż w innych krajach.

Przy tym są tu i dzierżawcy na długoletniej lub dożywotniej dzierżawie, oraz komornicy, którzy na wydzielonym sobie kawałku ziemi spędzają nie tylko całe życie, ale i dzieciom najczęściej przekazują; za ten grunt muszą oni gospodarzowi odpłacać robocizną, orząc dla niego po dwa dni w tygodniu i pomagając mu w innych pracach gospodarskich. Właściciel obowiązany jest za to naprawiać mieszkanie i dawać bydło, potrzebne do uprawy roli, jeżeli komornik nie ma własnej chudoby.

Jest też w Szwecji około trzystu tysięcy robotników wiejskich, którzy służą u. bogatszych gospodarzy, tak jak nasi parobcy. Tak samo, jak i u nas, daje się im parę zagonów pod kartofle, ordynarię i niewielką zapłatę pieniężną.

Szwedzi odznaczają się wielką zdatnością do wszelkich robót ręcznych. Każdy też gospodarz, oprócz roli, zarabia jakimś rzemiosłem, a kobiety podczas długich wieczorów zimowych tyle natkają, naszyją, szydełkiem lub drutami narobią różnych rzeczy, że na wiosnę mogą znaczną część odprzedać na jarmarkach.

Przy tym do bogatych gospodarzy i szlachty zachodzą wędrowni rzemieślnicy, którzy dopóty pozostają w zagrodzie, dopóki nie oporządzą i nie obszyją wszystkich mieszkańców. Nędznym, koczowniczym jest życie takiego rzemieślnika, który, jak nasz druciarz góral, przechodzi z miejsca na miejsce, nie zważając na mrozy i niepogody. Rodzina szwedzka z radością wita takiego rzemieślnika, który przybywa z różnymi nowinami, opowiadając, co się dzieje w okolicy.

Szczególniejszą zręcznością w Szwecji odznaczają się rzemieślnicy z prowincji Dalekarlji. Kraina ta, biedna i nieurodzajna, słynie z pięknego górzystego położenia oraz z dzielności i pracowitości ludu. Zimą mieszkańcy Dalekarlji wyrabiają zegarki, różne przedmioty z włosia i zajmują się innymi rzemiosłami; latem zaś roznoszą te wyroby po Szwecji, Danii i Anglii, lub udają się do miast na zarobki, bo nieurodzajne góry rodzinne nie mogą dać im utrzymania. Mówią oni pomiędzy sobą starodawnym językiem szwedzkim i dotychczas zachowali ubiór narodowy, który zarzucono już w całej Szwecji. Od najdawniejszych czasów w sprawach ważnych, cały kraj obchodzących, a także dziś w sejmie, włościanie Dalekarlijscy odznaczają się rozumem, odwagą i wielką miłością ziemi ojczystej.